Większość z nas uważa, że opalona skóra dodaje urody i wyszczupla. Niestety zbyt długie kąpiele słoneczne są bardzo szkodliwe dla naszej skóry. Staje się ona przesuszona, pojawiają się zmarszczki, przebarwienia. W rezultacie skóra znacznie szybciej się starzeje i jest bardziej narażona na choroby. Istnieje jednak sposób, by mieć przez cały rok skórę muśniętą słońcem, a jednocześnie nie wystawiać jej na szkodliwe promienie UV. Tym sposobem jest oczywiście używanie samoopalacza.
Mimo że samoopalacze sięgają swoją historią do 1960 r., to jednak dopiero od kilku lat docenia się ich walory i cieszą się one rosnącą popularnością.
Samoopalacze zawierają składniki chemiczne, które półtrwałe koloryzują zewnętrzną warstwę skóry zwaną epidermą. Nowoczesne preparaty poza substancjami barwiącymi (dihydroksyaceton i erytruloze), posiadają składniki nawilżające, witaminę E, kwasy owocowe które delikatnie złuszczają naskórek oraz filtry UVA i UVB.
Samoopalacze występują w rożnych kolorach. Przystępując do kupienia samoopalacza warto dopasować go do swojej karnacji. Przy bardzo jasnej cerze najlepiej stosować kremy brązujące, czyli kosmetyki z niewielką ilością substancji barwiących. Kosmetyki, które posiadają dużą ilość substancji barwiących są przeznaczone dla kobiet o ciemnej karnacji.
Intensywny, ładny kolor skóry najlepiej osiągnąć stosując samoopalacz stopniowo, nakładając go co 2-3 dni.
Przed przystąpieniem do nałożenia samoopalacza należy już kilka dni wcześniej zadbać o skórę. Używajmy w tym czasie kosmetyków silnie nawilżających, które sprawią, że skóra stanie się gładka i nie będzie się łuszczyć. Na dzień przed nałożeniem samoopalacza warto wydepilować nogi, przedramiona oraz pachy, gdyż włoski utrudniają równomierną aplikację kosmetyku.
Bezpośrednio przed nałożeniem samoopalacza należy usunąć martwy naskórek za pomocą peelingu. Szczególną uwagę należy zwrócić na kolana, łokcie, okolice kostek oraz pięty, gdzie naskórek jest grubszy i bardziej zrogowaciały. Pamiętajmy o tym, że w tych miejscach kolor będzie bardziej intensywny, więc należy ograniczyć tu ilość samoopalacza lub „rozcieńczyć” go kremem. Kolejnym krokiem jest nałożenie lekkiego kremu nawilżającego lub balsamu. W żadnym wypadku nie może to być oliwka, która pozostawi tłusta warstwę znacznie utrudniającą nałożenie samoopalacza jak i jego wchłonięcie. Na włosy należy nałożyć opaskę. Okolice brwi, ust oraz linię włosów należy zabezpieczyć tłustym kremem lub wazeliną, tak by włoski nie zafarbowały się. Warto również posmarować kremem skórki paznokci.
Na nałożenie samoopalacza należy poświecić około 20 minut. Samoopalacz w kremie, piance lub żelu najpierw należy wycisnąć na dłonie. Możemy nakładać kosmetyk za pomocą jednorazowych rękawiczek. Przez chwile kosmetyk rozgrzewamy w dłoniach, a następnie powoli, kolistymi ruchami rozsmarowujemy na skórze, zaczynając od dołu i stopniowo przesuwając się ku górze. Kosmetyk w spray rozpylamy z odległości 15-20 cm, gdyż jeżeli zrobimy to zbyt blisko skóry mogą powstać zacieki. Gdy dojdziemy do pleców warto poprosić o pomoc innego domownika. W ten sposób będziemy miały pownosić że i tu kosmetyk będzie dobrze rozprowadzony i nie pozostawi smug. Przy nakładaniu samoopalacza na twarz musimy być wyjątkowo ostrożne. Kolistymi ruchami wmasowujemy niewielką ilość kosmetyku, zaczynając od nosa, następnie przechodząc na policzki, czoło i brodę. Nie zapominajmy również o szyi i skórze za uszami.
Gdy nie używamy rękawiczek, zaraz po aplikacji kosmetyku należy dokładnie umyć dłonie. Następnie należy zaczekać od kilku do kilkunastu minut, w zależności od marki preparatu, by nie pobrudzić ubrania.
Gdy sztuczna opalenizna pojawi się na naszej skórze, i okaże się, że mimo wszystko jest kilka zacieków i plam, możemy nieco je rozjaśnić za pomocą kwasu cytrynowego lub wody utlenionej.








