Każdy z nas przynajmniej raz w życiu miał złamane serce. Zna ból straty, rozczarowania i nienawiści wobec partnera, który postanowił nas zostawić. Kłębiące się negatywne uczucia wzbudzały pragnienie zemsty i krzywdy wobec ukochanej osoby..
Niektórzy mszczą się odczuwając dużą satysfakcje, która łagodzi ból. Inni przebaczają czując spokój i harmonię własnego sumienia. Dwa różne rozwiązania dają pozornie ten sam skutek - poprawę stanu psychicznego. Pozornie, ponieważ przy zemście skutek jest krótkotrwały i po wzniosłej satysfakcji negatywne emocje wracają budząc poczucie winy i brak skuteczności. W konsekwencji czujemy się jeszcze gorzej, mamy coraz mniejsze poczucie własnej wartości i więcej nienawiści do osoby, która nas zraniła. Takim sposobem koło się zamyka i nigdy nie pogodzimy się z rozstaniem.
Co zatem zrobić, aby jak najszybciej uleczyć zranione serce? Jak zmienić cierpienie w doświadczenie, walkę w pokorę a zemstę w wybaczenie? Zacznijmy od początku i przyjrzyjmy się wszystkim emocjom.
Stało się. Ukochana osoba nas porzuciła. Zostaliśmy oszukani, sponiewierani i zdradzeni. Cały wysiłek i czas poświęcony temu związkowi poszedł na marne. Osoba, która jeszcze przed chwilą była dla nas całym życiem odeszła bez słowa. Nowa sytuacja jest szokiem, szczególnie kiedy nic nie zapowiadało decyzji partnera. Nastaje emocjonalna pustka. Organizm celowo wprowadza nas w stan dezorientacji, aby chronić się przed zranieniem i zakłopotaniem. Kiedy zaczynamy widzieć powagę sytuacji, pojawia się niedowierzanie. Nie dociera do nas prawda, próbujemy tłumaczyć zachowanie ukochanego szukając winy w sobie. Zaczynamy wypierać rzeczywistość trzymając się złudnej nadziei. Jednak kiedy smutek nas przerasta, a kolejna szansa powrotu legła w gruzach, nadzieja zaczyna przeradzać się w nienawiść. Czujemy coraz większy żal i rozgoryczenie. Jesteśmy źli nie tylko na byłego partnera, lecz także na siebie samych, że daliśmy się w ten sposób potraktować. Pragniemy by ukochany czuł to samo co my, cierpiał, płakał i żałował swojej decyzji. Zaczynamy zastanawiać się, co najbardziej może go zaboleć. Właśnie pojawiła się żądza zemsty, którą prędzej czy później odczuwa każdy.
Na tym etapie warto się zatrzymać i zdecydować którą drogą pójść. Zemścić się za wszelkie wyrządzone krzywdy czy wybaczyć i odejść w zapomnieniu? Bez wątpienia bardziej kuszące jest pierwsze wyjście. Przecież znamy swoją wartość i nie pozwolimy mu być bezkarnym. Takim myśleniem często usprawiedliwiamy chęć zemsty. Jednak czy w tej chwili kuszące rozwiązanie jest dla nas odpowiednie?
Jeszcze raz przyjrzyjmy się naszym emocjom. Zastanówmy się co będziemy czuli, kiedy osiągniemy swój cel i zranimy byłego partnera? Czy chwilowa satysfakcja da nam poczucie spełnienia i ukoi nasz ból? Na początku będzie rozpierała nas duma, poczujemy się bardziej wartościowi, że nie godzimy się na takie traktowanie. Jednak później, kiedy emocje opadną wrócimy do punktu wyjścia. Znowu poczujemy to samo cierpienie, tą samą tęsknotę i żal za dawnym związkiem. Planowanie zemsty zagłuszy nasze emocje ale kiedy będzie już po wszystkim, pustka wróci do nas ze zdwojoną siłą. Będziemy czuć jeszcze większą nienawiść i jeszcze większą chęć zemsty. Takim sposobem nigdy nie poradzimy sobie z żalem po rozstaniu i nie damy sobie szansy na nową, bardziej dojrzałą miłość.
A oto inny scenariusz: Choć chęć zemsty wydawała nam się kuszącym rozwiązaniem wybraliśmy inną drogę. Postanowiliśmy zaakceptować decyzję o rozstaniu i z pokorą znieść ból. Wiemy, że mamy prawo rozpaczać więc nie obwiniamy się za każdą łzę. Rozstanie traktujemy jako proces. Teraz jest etap żalu i smutku ale kiedyś nastąpi etap szczęścia. Czujemy nienawiść za to co zrobił nam ukochany ale wiemy, że nie mamy prawa go osądzać. To jest jego sumienie, jego czyny i prędzej czy później kiedyś za to odpowie. Dostateczną karą będzie nasza nieobecność i obojętność. Resztę zostawiamy losowi. Czujemy się silni i zadowoleni ze swojej postawy gdyż nie zniżamy się do poziomu intryg i zemsty. Zachowujemy klasę do końca! Wybaczyliśmy zdradę i idziemy dalej przed siebie.
Te dwie sytuacje mają wspólny początek, a jakże różne emocje! Wszystko co czujemy po rozstaniu jest skutkiem naszego sposobu myślenia i drogi jaką wybierzemy. Możemy w nieskończoność walczyć i walczyć, ale kiedyś nasza energia się wyczerpie, a my będziemy bezsilni. Możemy także zaakceptować koniec miłości i z podniesioną głową odejść. Wybaczenie nie oznacza okazania niższości. Wręcz przeciwnie! Daje nam siłę i pokazuje dojrzałość psychiczną. Jeśli żal i nienawiść będą dla nas ciężarem a plan zemsty zastąpi plan samorealizacji nie poczujemy prawdziwego spełnienia. Lepiej zrzucić bagaż negatywnych emocji, zostawić je na ziemi i z energią sięgać po nowe perspektywy!

z jednej zstrony miłość do siebie a z drugiej miłość do faceta. I co ja mam zrobic







