TrendyLady

Sobota, 19 Maja 2012

Idź do: Emocje Ciekawostki Kłamstwo mamy we krwi
                                    studio-dekor-850x100-NEW-design.jpg                                     

Kłamstwo mamy we krwi

Email
klamstwo-mamy-we-krwi.jpg

Kiedy  koleżanki z pracy pytają  nas jak leci w domu, opowiadamy w samych superlatywach. Przy ukochanym zachwycamy się naszą pracą. Sąsiadkom chwalimy się dziećmi, a przy rodzicach komplementujemy męża. Potem rozmyślamy samotnie i stwierdzamy, że w pracy coraz trudniej, w domu częste kłótnie, mąż przestał się starać, a dzieci pyskują. Dlaczego więc ubarwiamy rzeczywistość?


Statystyki biją na alarm. Coraz więcej kłamiemy i coraz  rzadziej ponosimy tego konsekwencje. Mijamy się z prawdą nawet w błahych sprawach. Ubarwiamy pobyt na urlopie, ukrywamy stan naszego konta, oszukujemy urzędników, plotkujemy.

Psychologowie twierdzą, że kłamstwo jest częścią naszej natury. Już jako małe dzieci uczymy się zatajać prawdę, ukrywamy zabawki, nie mówimy o bójkach czy złych ocenach w szkole. Od rodziców zależy, czy nauczymy się mówić prawdę, czy kłamstwo stanie się naszym sposobem bycia. Istnieje wiele powodów dla których mijamy się z prawda, ubarwiamy rzeczywistość i oszukujemy nie tylko innych ale i siebie samych.

Kłamstwo z grzeczności
Komplementując nowy kolor włosów koleżanki, tłuste schabowe teściowej czy skutki diety przyjaciółki, nie zawsze wyrażamy swoją prawdziwą opinię. Przykro nam jest mówić, że ten kolor jest potworny, schabowe za słone, a dieta do niczego. Z grzeczności przytakujemy, zachwycamy się i uśmiechamy. Nie samo kłamstwo jest najgorsze, tylko to, że nie widzimy w tym nic złego.
Jeśli nikt nie prosi nas o zdanie, możemy, a nawet powinniśmy zachować negatywne komentarze dla siebie. Co innego jeśli  bliska osoba wymaga od nas szczerej opinii. Wtedy  kłamstwo, nawet w dobrych intencjach, jest oszustwem. Osoba poprosiła nas o zdanie, a nie o wyraz grzeczności. Dlatego zastanówmy się, czy bardziej zrani ją zły komentarz czy oszustwo.

Kłamstwo dla podwyższenia samooceny
Kłamiemy nie tylko opisując innych, ale także siebie samych. Spowiadając się koleżance z urlopu w Egipcie zachwycamy się pogodą, zakupami i miłą obsługą w hotelu, mimo, iż nie wszystko było tak piękne. Komentując źle napisany egzamin wyjaśniamy, że warunki były niesprzyjające, a pytania trudne. Nie przyznajemy się, że to niedostateczna wiedza zadecydowała o niepowodzeniu. Jeśli nowo poznany chłopak nie dzwoni, tłumaczymy sobie i innym, że podałyśmy zły numer telefonu.



Kłamstwa tego typu mają na celu podwyższenie poczucia własnej wartości i ochronę przed zranieniem. To najbardziej powszechne mechanizmy obronne stosowane na dużą skalę.
Żeby nie zaplątać się w sieci ubarwień, zacznijmy być szczerzy w stosunku do siebie. Dlaczego wstydzę się przyznać, że chłopak mnie zostawił? Co zmieni fakt, jeśli powiem, że na wycieczce  było nudno?

Jeśli zadamy sobie pytania o sens kłamstwa przekonamy się, że nie taki diabeł straszny. Warto pamiętać, że są inne sposoby na podwyższenie poczucia własnej wartości oraz przedstawienia się w korzystnym świetle.

Kłamstwo dla spokoju
Kłamiemy, żeby mieć święty spokój. Lepiej nie przyznać się, że zbiliśmy szybę, zapomnieliśmy zapłacić rachunki czy nie nakarmiliśmy zwierzaka. Skoro jest już po fakcie, lepiej zapomnieć. Wolimy mieć to już za sobą, niż ponosić odpowiedzialność. Takie zachowanie zdarza się często u ludzi niedojrzałych i nieodpowiedzialnych. Warto zastanowić się czy chcemy do tej grupy należeć. Dorosłość i wolność wiążą się z odpowiedzialnością za swoje czyny. Jeśli chcemy być traktowani poważnie, musimy przyjąć winę za swoje czyny.

Kłamstwo z przyzwyczajenia
Coraz częściej nasze kłamstwa nie mają konkretnej przyczyny. Oszukujemy z przyzwyczajenia i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Ubarwiamy relację z randki, dodajemy kilka pikantnych szczegółów na plotkach o życiu intymnym lub wymyślamy ciekawe historie o znajomych. Wszystkie te czynności mają na celu wprowadzić trochę barw do naszej codziennej rutyny. Kłamstwa tego typu są groźne, gdyż nie zauważamy ich. Istnieje ryzyko, że zanim się obejrzymy to będziemy okłamywać każdego na każdy temat. Takie zachowanie jest negatywnie odbierane przez społeczeństwo, a nałogowi kłamcy wymagają pomocy psychologicznej.

Początkowo niegroźne w skutki. Małe kłamstewko dla czyjegoś dobra lub podwyższenia własnej wartości. Aby kogoś nie zranić, nie sprawić przykrości, nie zaszkodzić. Dla ciekawszej historii, większego dramatu, zrzucenia winy. Powodów do kłamstwa jest milion. W natłoku tego wszystkiego zapominamy, że mimo dobrych intencji, kłamstwo wciąż pozostaje kłamstwem.

Komentarze (0)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ
security image
Poniżej wpisz kod bezpieczeństwa

busy